poniedziałek, 13 maja 2013

Tak na początek

Hello :)
Postanowiłam pisać bloga o Nouis'ie :) Mam nadzieję, że go polubicie :)

PROLOG 
*Niall
Mieszkam w małym miasteczku Mullingar w Irlandii. Mam 19 lat. Właśnie się pakuję, bo wyjeżdżam do Londynu żeby się uczyć. Będę mieszkał w akademiku z jakimś innym chłopakiem.  Nie mam, aż tak dużo pieniędzy żeby stać mnie było na własne mieszkanie. Moi rodzice nie są najbogatsi, ale nie mogę narzekać. Próbują dawać mi wszystko to czego potrzebuję. MAm pewne obawy przed tym wyjazdem. Nie znam Londynu, ani tego chłopaka. Mam problemy z nawiązywaniem nowych znajomości. Jestem dość nieśmiały. W dodatku wrażliwy. Byłem często gnębiony w szkole, ale jakos się do tego przyzwyczaiłem. Kiedy pakowałem ostatnie rzeczy do walizki do mojego pokoju weszła mama. 
- Synku, może jednak tobie pomóc ? - spytała głaskając mnie po włosach
- Nie, mamo. Dam sobie radę, zresztą już kończę - uśmiechnąłem się do niej
- Och no dobrze. A o której jutro mamy ciebie odwieźć na samolot ?
- Samolot mam na godzinę 15:45 więc możemy wyjechać tak o godzinie 14:00 - oznajmiłem, zapinając do końca walizkę
- Dobrze, ale może czegoś jeszcze potrzebujesz ? Masz wszystko spakowane ?
- Tak, mamo . Wszystko ładnie spakowane - przytuliłem ją
Potem wyszła, a ja poszedłem spać, chociaż miałem problemy, bo się denerwuję przed tym wylotem. 
Następnego ranka wstałem po godzinie 10, a kiedy zszedłem do kuchni śniadanie na mnie już czekało. Obok niego była karteczka : Ja i tata pojechaliśmy do sklepu. Niedługo wrócimy. ~ Mama x "
Położyłem kartkę z powrotem na blat i wziąłem talerz z kanapkami do ręki i ruszyłem do salonu. Włączyłem telewizor i zacząłem przeglądać kanały. Siedziałem tak aż do powrotu rodziców. 
Potem zaczęliśmy się zbierać i pojechaliśmy na lotnisko. Czekając na odprawę strasznie się denerwowałem. Nie miałem pojęcia jak będę miał znaleźć miejsce gdzie będę mieszkał. Kiedy tak siedziałem i rozmyślałem usłyszałem : ' Pasażerowie wsiadający do samolotu do Londynu są proszeni do wejścia na pokład. " Wstałem przytuliłem mamę i tatę  i ruszyłem w stronę samolotu. Usiadłem na swoim miejscu, a obok mnie jakaś starsza pani.  Włożyłem słuchawki i puściłem muzykę i oparłem się o siedzenie, patrząc się przez okno w samolocie. Po dwóch godzinach doleciałem na miejsce. Poszedłem po bagaż i wsiadłem do taksówki. Pokazałem kierowcy ulicę na której będę mieszkał i zawiózł mnie tam. Numer mieszkania to 21. Kiedy dojechałem zapłaciłem kierowcy i ruszyłem w stronę drzwi. Wchodząc po schodach zacząłem się cholernie denerwować. Kiedy doszedłem do drzwi niepewnie zapukałem. Nikt nie otworzył. Zapukałem kolejny i kolejny aż w końcu klamka się poruszyła i ujrzałem dość wysokiego bruneta z grzywką na bok. Miał zielono - niebieskie oczy. A w buzi miał papierosa ( nie przepadam za nimi )
- A ty to kto ? - oschle zapytał
- Ja..Ja jestem Niall..ee...Prawdopodobnie twój współlokator - wyciągnąłem rękę ku niemu lecz on się krzywo na nią spojrzał i znowu na mnie
- Ugh.. No dobra wchodź, zaraz Ci pokarze twój pokój
 - Czekaj, a ja masz na imię ?  - spytałem
- Louis jestem. A teraz chodź, bo nie mam czasu  - odszedł od drzwi i szedł przed siebie. Ja zamknąłem drzwi i poszedłem za nim. Coś czułem, że Louis nieźle namiesza mi w życiu...

_____________________________________
No i jest prolog. Mam nadzieję, że się spodobał :)
Jutro pierwszy rozdział. :3

1 komentarz: